ONR – naziści czy patrioci?

Po piątkowej Stop brunatnej sile – demonstracja KOD, na którą zaproszenie przyjęło Razem Koszalin, pojawiło się sporo komentarzy krytycznych wobec określania ONR-u mianem faszystów oraz niedopuszczenia do mikrofonu sympatyka tej organizacji. O dziwo, opinie te wyrażały często osoby deklarujące ten sam dystans do poglądów nacjonalistycznych, co lewicowych. Sytuacja godna refleksji.
Nacjonaliści z ONR-u nie uważają się za faszystów, uważają się za prawdziwych patriotów. Twierdzą, że nie chcą wywoływać kolejnej wojny światowej, budować krematoriów itd. Oni tylko szczerze kochają swoją Ojczyznę i widzą, że coś jest z nią nie tak. Żyje im się w niej ciężko i chcieliby to naprawić. No cóż, niby wszystko pięknie, ale w latach 20. XX wieku ludzie zamieszkujący Republikę Weimarską, wstępujący w szeregi NSDAP, też uważali się za prawdziwych patriotów. Chcieli, aby ich Ojczyzna była wielka, silna i bogata i nie mieli świadomości, że partia ta zorganizuje machinę największego ludobójstwa w dziejach świata. Doskwierało im bezrobocie, bieda, wykluczenie, brak perspektyw i chcieli to naprawić. Winą za ten stan obarczyli swoich ideowych przeciwników, uznali ich za zdrajców narodu i uwierzyli, że pozbycie się tych zdrajców rozwiąże wszystkie problemy. Co było dalej wszyscy wiemy, więc wróćmy do ONR-u.

1933 rok, naziści palą nieprawomyślne książki

Polscy narodowcy oburzają się na porównania z faszystami, ale są do nich bliźniaczo podobni. Pragną społeczeństwa jednolitego etnicznie, krytykują krzyżowanie ras i mieszanie kultur, gardzą tolerancją, otwarcie postulują obalenie demokracji, kultywują przemoc, atakują przedstawicieli mniejszości, nawołują do uśmiercenia wrogów Ojczyzny, przy czym za wroga gotowi są uznać właściwie każdego, kto nie podziela ich punktu widzenia. Wyliczanie podobieństw można ciągnąć jeszcze długo. To wszystko sprawia, że ich niespełniony sen o Wielkiej Polsce to ten sam chory koszmar, który śnił się Hitlerowi i Mussoliniemu. Dlatego przedstawiciele i zwolennicy tej opcji nie są partnerami do żadnej debaty, bo jak pięknych nie prawiliby frazesów o swym umiłowaniu Ojczyzny i tradycyjnych wartości, oraz jak obrazowo nie opowiadaliby o czyhających na nią zagrożeniach ze strony lewaków, gejów, Żydów, muzułmanów itd. to i tak wiadomo, że ich celem jest wprowadzenie ustroju opartego brutalnym zamordyzmie i krwawej rozprawie z oponentami.
Domaganie się swobody wypowiedzi w imię wolności słowa dla ludzi, którzy stłamszenie wszelkich wolności mają na sztandarach, jest jak wciskanie im odbezpieczonej broni do ręki. To tak, jakby w krajach umiarkowanie muzułmańskich ktoś domagał się oddania głosu przedstawicielom ISIS, żeby zachować pluralizm wypowiedzi. Nam, na lewicy, jest naprawdę wszystko jedno, czy na drzewach zamiast liści będą nas wieszać faszyści, nacjonaliści, czy narodowi patrioci. Z naszego punktu widzenia ONR jest organizacją faszystowską, z którą się nie rozmawia tylko delegalizuje.
Tomasz Chmielewski (Razem)
SHARE IT: Facebook Twitter Pinterest Google Plus StumbleUpon Reddit Email

Sprawdź również

Komentarze

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>